O MNIE

Dodano: 20-10-2013

Króliczka Mila i jej żołądkowy problem


Właściciele Mili skontaktowali się ze mną, ponieważ usłyszeli że króliczce „przelewa się w brzuchu". Ponieważ dźwięk ten może u królików oznaczać poważne problemy, poprosiłam, aby króliczka przyszła rano na wizytę.

W godzinach porannych wszystko wyglądało jednak stosunkowo dobrze, dlatego z zalecaniami co do dalszego postępowania Mila pojechała z powrotem do domu. Wieczorem była jednak z powrotem u nas. Jelito ślepe było poszerzone, pojawiła się biegunka i apatia zwierzątka. Czuła się tak źle, że została z nami.

Rankiem następnego dnia jelito ślepe było jeszcze bardziej poszerzone, nadal zbierał się w nim płyn i gaz. Z upływem godzin, mimo intensywnego leczenia farmakologicznego oraz wszelkich stosowanych przez nas działań stan Mili się nie poprawiał. Nie chciała jeść ani pić, była apatyczna, męczyła ją ostra biegunka. Wykonaliśmy zdjęcie rentgenowskie brzucha, które nie wykazało nic poza mocnym zgazowaniem jelita ślepego. Właściciele Mili nie mieszkają w Krakowie, podróże tam i z powrotem byłyby groźne dla jej życia, dlatego Mila nadal przebywała z nami. Na noc zabierałyśmy ją do domu (poznała domy wszystkich lekarek z OAZY – Kraków) :)

W kolejnym dniu leczenia nie było lepiej. Jelito ślepe ciągle się powiększało, powodując dalsze pogorszenie samopoczucia malutkiej. Badanie rentgenowskie z zastosowaniem środka kontrastującego ujawniło zaleganie kontrastu w żołądku. Biorąc pod uwagę brak poprawy po intensywnym leczeniu farmakologicznym, stan klinicznym zwierzęcia oraz wyniki badań, podjęliśmy wraz z właścicielami Mili decyzję o operacji.

Nie jesteśmy zwolennikami rzucania się ze skalpelem na jelita królika i jeśli tylko jest szansa na to, aby tego uniknąć, nie robimy tego. Są to operacje wysokiego ryzyka i musimy być absolutnie pewni, że zabieg taki jest konieczny. W przypadku Mili nie mieliśmy jednak innego wyjścia.

Tego typu operacje przeprowadzamy zawsze używając narkozy wziewnej, mając dodatkowo założone wkłucie dożylne, aby móc szybko podawać leki bezpośrednio do żyły. Stan zwierzęcia przez cały zabieg jest stale monitorowany. Pilnujemy również bardzo temperatury ciała, aby nie spadała poniżej 37 stopni Celciusza.

U Mili mieliśmy do czynienia z przeładowaniem żołądka. Nie był to typowy bezoar, nie mieliśmy też do czynienia z całkowitą niedrożnością jakiegoś fragmentu jelit. Cały żołądek był jednak wypełniony papką złożoną z włosów i jedzenia. Nie był on bardzo poszerzony, ale jego zawartość była tak zwarta że bez pomocy z zewnątrz, królik sam by sobie nie poradził. Przez zawartość żołądka do dalszych odcinków jelit przechodziły tylko płyny. W jelicie ślepym zebrały się ogromne ilości płynu i gazu. Usunęliśmy zawartość żołądka, usunęliśmy również zawartość jelita ślepego.

Nie będę tu pisać o szczegółach przeprowadzania takiego zabiegu. Powiem tylko że od pierwszych czynności przygotowujących królika do operacji otwarcia jelit, do jej zakończenia mija około 4 godzin. Są to długie, ciężkie operacje.

Mila zrobiła nam wielką niespodziankę. Mało który królik wkrótce po wybudzeniu biegnie do miski. Zazwyczaj zwierzaki są słabe i obolałe i potrzebują około 2 dni aby dojść do siebie. Mila jednak nie trzymała się tego schematu. Kilka minut po obudzeniu skubała już sianko. Biegunka męcząca ją przed operacją po zabiegu już nie powróciła.

Nie muszę chyba mówić jak się cieszymy, gdy zwierzę które nie mogło jeść znów wcina aż mu się uszy trzęsą.

Noc po operacji i dwa kolejne dni Mila spędziła u mnie. Nastrój miała świetny i dokazywała na całego. Kręciła noskiem na kroplówki i leki które musiała dostawać.

 

Na zdjęciu Mila podczas porannej kroplówki:)

Dokarmianie znosiła z wyrazem znudzenia na pyszczku, jakby chciała zapytać – skończyłaś już? chcę iść biegać...

Goniła po mieszkaniu rozstawiając koty po kątach i wyrzucając psa z jego legowiska.

Tak wygląda kot zagoniony przez królika do klatki :)

A po szalonych gonitwach - relaks na dywanie 

Taka jest Mila. Cieszymy się, że nadal jest z nami i rozrabia – teraz już w swoim domu.

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

 

***

Po publikacji tego artykułu dostaliśmy od właścicieli zdjęcie Mili z Adkiem z dopiskiem:

"Podziękowania dla całego zespołu Przychodni Oaza, za wspaniałą opiekę! Mila po powrocie do domu nie miała łatwego życia, ponieważ Adek - jej towarzysz od "marchewki" nie poznał jej. Po burzliwych kłótniach Adek zaakceptował Milę i znowu są nierozłączni:)"

Dostaliśmy również link do filmu, który można oglądać na Youtubie:

http://www.youtube.com/watch?v=BDvq83KJOZw

 

Dziękujemy! :)


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane