O MNIE

Dodano: 16-04-2016

Pasty odkłaczające dla królików


Często pytają mnie Państwo o sens stosowania past odkłaczających u królików. Tak samo jak koty wylizują one swoje futerko, zlizując przy okazji duże ilości włosa Trafia on następnie do ich przewodu pokarmowego. W odróżnieniu od kotów, króliki nie umieją jednak wymiotować, co powoduje, że problem wydaje się być jeszcze poważniejszy.

Czy jednak dobrym rozwiązaniem jest stosowanie kociej pasty?

Zastanówmy się, czemu powstały takie preparaty:

- koty nie wychodzące z domu, nie przedzierają się przez zarośla, nie przeciskają przez szczeliny, nie ocierają o drzewa. Pozbawione są więc czynników mechanicznych, które ułatwiały im pozbywanie się martwego włosa. Trochę oczywiście zostaje na kanapie czy na dywanie, jednak jest to niewiele w stosunku do tego, co straciłyby w terenie.

- wyhodowano rasy kotów długowłosych.

- koty domowe często nie mają dostępu do świeżej trawy, która doskonale pobudza perystaltykę jelit i ułatwia pozbywanie się włosów z jelit.

- mało który kot lubi być czesany

- ludzie często nie mają czasu/ochoty regularnie czesać swoich kotów.

Jako efekt końcowy, mamy u niektórych z nich problemy z zalegającymi w przewodzie pokarmowym włosem, który zbija się w kulki i jest przyczyną problemów (wymiotów, zaparć, utraty apetytu).

A JAK JEST U KRÓLIKÓW?

Lizanie włosa, tak jak u kotów jest fizjologią. Jego obecność w przewodzie pokarmowym również. Normą jest obecność bezoarów w żołądku królika. Bardzo często stwierdzić je można sekcyjnie, u zwierząt, które umarły z zupełnie innej przyczyny i nie miały z ich powodu żadnych dolegliwości. Nie chodzi więc tu o sam fakt ich tworzenia się, raczej o ich ilość i wielkość. Gdy włosa w przewodzie pokarmowym jest zbyt dużo, zaczynają się problemy.

Dlaczego bezoary osiągają u królików niebezpieczną wielkość? Ponieważ włos na terenie jelit zalega. Dlaczego zalega? Bo motoryka jelit jest zbyt wolna. Dlaczego tak się dzieje? Najczęściej winna jest zła dieta (zbyt mało włókna, zbyt dużo tłuszczu i białka), ale przyczyniać się do tego mogą również inne sprawy.

Króliki ze względu na uwarunkowania anatomiczne układu pokarmowego są jakby gatunkowo predysponowane do występowania zaburzeń żołądkowo-jelitowych. Jelita zawieszone są na długiej krezce, poszczególne fragmenty jelit znacznie różnią się średnicą. Na to, czy będziemy mieć u danego osobnika problemy związane z włosami w jelitach czy też nie, wpływa kilka czynników: sposób żywienia, stopień aktywności fizycznej, występowanie zmian zapalnych na terenie przewodu pokarmowego,  obecność schorzeń zębów lub innych chorób, którym towarzyszy ból, stres towarzyszący im w życiu, osobnicza wrażliwością na stres, osobnicza skłonnością do zaburzeń pokarmowych.

Pasty odkłaczające oparte są na bazie oleju. Mają tworzyć na terenie przewodu pokarmowego śliską warstwę, ułatwiającą przesuwanie się kul włosowych. U kotów całkiem nieźle się to sprawdza.

Niestety królik nie jest kotem. Jego przewód pokarmowy w niczym nie przypomina tego, którym dysponuje mięsożerca. Jego długie jelita, w tym bardzo obszerne jelito ślepe (może zawierać w sobie 65% całej treści pokarmowej), nie za bardzo nadają się do przepychania przez nie w sposób mechaniczny czegokolwiek. Kilka wąskich przejść między poszczególnymi fragmentami przewodu pokarmowego również nie ułatwia sprawy.

 

Rysunek pokazuje jak wygląda przewód pokarmowy królika. 

 

Dla porównania przewód pokarmowy kota (rycina ze strony httpwww.felineconstipation.orgResourcescatanddigestivet1).

Jest różnica, prawda?

CO ZATEM ROBIĆ, aby maksymalnie zmniejszyć szansę na tego typu kłopoty:

♦ pilnować właściwej diety. W przypadku naszych króliczych podopiecznych dysponujemy najlepszym naturalnie występującym środkiem odkłaczającym – świeżą trawą. Im więcej włókna w przewodzie pokarmowym królika  – tym szybsza motoryka jelit i pozbywanie się z niego włosów. Króliki mają tą przewagę nad kotami, że z natury są roślinożerne. Wysokowłóknista karma jest dla nich czymś naturalnym. Wykorzystujmy to.

♦ regularnie czesać królika – zwłaszcza wiosną i wczesną jesienią, gdy wymiana sierści jest bardzo intensywna.

♦ leczyć choroby zębów – problemom  stomatologicznym towarzyszy często ból, który zwalnia motorykę jelit, zniechęcają też królika do jedzenia pokarmów wysokowłóknistych, które wcześniej wymagają intensywnego przeżuwania.

♦ eliminować źródła bólu – wszelkie choroby, które występują u danego zwierzęcia i są dla niego źródłem bólu zwalniają motorykę jelit, tym samym predysponując je do gromadzenia się w nich nadmiernej ilości włosów.

♦ minimalizujmy stres – wszelkie przeprowadzki, podróże, nowe osoby w domu, nowe zwierzęta, nadmierny hałas – mogą wywołać stres a tym samym zwolnienie motoryki jelit.

♦ pilnujmy, aby zwierzęta miały stały dostęp do świeżej wody – odwodnienie treści jelitowej to prosta droga w kierunku problemów.

A JEŚLI JUŻ SIĘ STAŁO to, czego tak się boimy?

Wtedy najlepiej szukać specjalistycznej pomocy lekarskiej. Miałam już u siebie w lecznicy wiele królików po wszelkiego rodzaju pastach odkłaczających, olejach i parafinach. Nie wyglądały zbyt dobrze. Ich problem nie został rozwiązany, ba – problemy jelitowe często się nasilały, a mój kłopot z leczeniem był większy niż u królików, których bezoar nie został oblepiony tłustą substancją nie przepuszczającą do jego wnętrza wody.

Nie jestem więc zwolennikiem tego typu terapii, choć wiem, że jest teraz „modna”.

DLACZEGO NIE?

  1. Ze względu na zupełnie inną budowę jelit kota i królika. Żaden poślizg nie przepchnie uformowanej kuli przez wąskie przejścia na terenie króliczych jelit.
  2. Ze względu na inną budowę włosa kota i królika, innego pH w żołądku (preparaty te nie rozpuszczają keratyny włosa królika)
  3. Otaczając kulę włosową tłuszczową otoczką, nie pozwalają na jej nawodnienie i w ten sposób rozluźnienie jej struktury. Kule włosowe u królików rzadko kiedy zbudowane są z samych włosów. Najczęściej pozlepiane są one ze sobą wyschniętym pokarmem. Dobre nawodnienie takiej kuli daje nam szansę na farmakologiczne wyleczenie króliczka, bez konieczności uciekania się do chirurgii.
  4. Częste stosowanie past z bazie olejów upośledza wchłanianie
  5. Pasty te mają różne dodatki, tworzone są bowiem z myślą o kotach – taurynę, oleje zwierzęce i rybie, chemiczne poprawiacze smaku i zapachu.
  6. Do past tych często dodawany jest cukier. Dla kota to nie problem. Jednak dla królika? Wyobraźmy sobie problemy jelitowe wywołane zbyt dużą ilością włosów, zwolnioną motorykę i ogromne ilości bakterii jakie żyją w jelitach zwierząt roślinożernych. Przy tego typu problemach, zazwyczaj dochodzi do również do zaburzeń równowagi w mikroflorze jelitowej. Patogenne bakterie bardzo chętnie wykorzystają obecny w jelitach cukier do namnażania się. Produkowane przez nie toksyny bywają dla królika zabójcze, rozpoczęte ostre procesy fermentacyjne również.

Rynek jest rynkiem, biznes biznesem. Suplementów diety (bo to nie są leki!) w aptekach i sklepach internetowych jest mnóstwo. Oszustwo polega między innymi na tym, że sprzedawcy zachwalają wiele z tych past jako produkt dla kotów, świnek morskich, królików, gdy tymczasem producent określa wyraźnie, że powstały one tylko z myślą o kotach.

Wiem, istnieją wśród tych preparatów pojedyncze wyjątki tworzone z myślą o królikach – w tym sensie, że oleje zwierzęce zamieniono na roślinne i niekoniecznie dodawano aromat z łososia czy taurynę. Ale! nawet te wyjątki mnie nie uspokajają. Za dużo operacji usuwania bezoarów już przeprowadziłam, abym nie wiedziała z czym walczę. Tu nie pomoże olej tylko dobra profilaktyka. Jaka? Proszę wrócić do fragmentu:

 – Co zatem robić, aby maksymalnie zmniejszyć szansę na tego typu kłopoty.

PS 1 - w przypadku świnek morskich sprawa wygląda tak samo jak w przypadku królików. Też są to zwierzęta roślinożerne i również im kocie pasty odkłaczające nie służą zbyt dobrze.

PS 2 - Na zdjęciu poniżej królik i najlepszy materiał odkłaczający - wysokowłóknisty pokarm:

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

 

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane

Komentarze:

Magda  16-04-2016

Dobrze czytać,bo ja swoim dawałam czasem, bo myślałam że tak trzeba, pani w zoologu tak zachwalała. Teraz już nie będę.

Joak  16-04-2016

no właśnie, moja się kiedyś zatykała bardzo często (teraz wiemy, że było to spowodowane nie jedzeniem siana prawie wcale a to z kolei wynikało z problemów z zębami). Odkąd ma wyjęte 4 zęby wsuwa siano jak szalona i się nie zatkała od 2 lat. Wracając jednak do zatykania to 2 różnych weterynarzy nakazywało mi stosowanie pasty malt-soft a jeden z nich nawet o zgrozo profilaktycznie. Na szczęście teraz chodzimy do weta króliczego i jesteśmy o niebo mądrzejsi ....

Katarzyna Stosio-Witczak (fb)  16-04-2016

Świetny tekst. Nie tylko o tym, dlaczego kocie pasty są dla królików nieodpowiednie, ale i o mechanizmie zatorów. Ciekawym zjawiskiem jest też powszechna wiara w suteczność soku ananasowego, gdy doświadczenia dowodzą, że w kwaśnym środowisku króliczego żołądka enzymy z ananasa nie są w stanie zadziałać. A sam sok działa, bo...nawadnia.

Marysia Gazda  19-04-2016

Fajny artykuł. Dziękuję.

Adriana  21-04-2016

A co z kiwi i właśnie nie sokiem z kartonu z ananasa oczywiście a samym ananasem ( świeży owoc ). Cze te dwa owoce faktycznie pomagają jakoś szczególnie wydalać włosy? Ostatnio koleżanka polecała mi parafinę ( oczywiście nie wtedy gdy już doszło do zatoru lecz profilaktycznie ) czy to dobre rozwiązanie taka profilaktyka ? Moje jedzą dużo siana, czeszę je a mimo to czasem właśnie zdarza się gorszy dzień, na szczęście nie dochodzi do poważnych rzeczy ale jest to stresujące i dla mnie i dla mojego królika. Teraz widzę pełno włosów w bobkach, bardzo dużo tego futra wychodzi, jak im pomóc? Tak jeszcze się zastanawiam czy świeża trawa ma lepsze działanie od siana? ( oczywiście należy pamiętać aby nie przesadzić z zielonkami gdy układ królików jeszcze nie jest przyzwyczajony ). Każdego roku przyzwyczajamy od nowa po troszkę ale zastanawia mnie jeszcze jaka jest maksymalna ilość zielonek dziennie np ( garść, dwie? ) Mam wrażenie że gdybym im zostawiła całe pudło to by zjadły wszystko, choć nigdy nie próbowałam bo by im brzuchy pękły. Wydaje mi się że one nie znają umiaru w zielonkach...