O MNIE

Dodano: 25-08-2013

Urodziny króliczki Misi :)


Misia ma dopiero roczek a już długie leczenie za nią. Zaczęło się od nagłego kataru. Rozpoczął się on wkrótce po zabiegu kastracji, tak gwałtownie że wszyscy byliśmy nim zaskoczeni.

Wypływał tylko z jednej dziurki. Reakcja na antybiotyk była tylko chwilowa a badania bakteriologiczne nic nie wykazały.

Na zdjęciu króliczka Misia w całej okazałości :)

Ponieważ katar się nasilał, a wciąż nie było jasne co jest jego przyczyną choroby Misi, wysłaliśmy ją do Warszawy, gdzie w zaprzyjaźnionej lecznicy (Medicavet) miała umówione badanie – rinoskopię. Chodziło o to, abyśmy mogli dokładnie obejrzeć całe wnętrze noska i przekonać się, czy nie ma tam np. jakiegoś ciała obcego, polipa, czegoś co by tłumaczyło ten jednostronny katar.

Rinoskopia nie wykazała nic oczywistego, ale pobrane zostały fragmenty tkanki na badanie histopatologiczne, cytologiczne oraz wycinek śluzówki nosa na posiew. Po pewnym czasie przyszły do nas wyniki, które ujawniły rozwój grzyba (Aspergillus) głęboko w nosie.

Rozpoczął się kolejny etap leczenia. Misia przeszła 2 serie ciężkiego leczenia przeciwgrzybiczego, leczona była też interferonem. W tym czasie przebywała z nami w szpitalu, gdzie wszyscy bardzo się do niej przywiązaliśmy.

Obecnie stan Misi jest na tyle satysfakcjonujący, że wstrzymujemy się z decyzją o dalszej terapii. Bardzo byśmy chcieli aby nie była już konieczna.

Z Misią mieszka Johny. Znamy go od chwili, gdy mieścił się na dłoni i był malutkim Johnym.

Na zdjęciu malutki Johny :)

Relacje Johny-Misia układają się zmiennie, dlatego Johny towarzyszy Misi w wyprawach do lekarza. Wiadomo – jest stres to i przyjaźń między królikami od razu większa. Mamy kilka takich króliczych par, które przyjeżdżają się do nas zacieśniać więzy. Johny i Misia są jedną z nich.

Na zdjęciu Johny i Misia w czasie zaprzyjaźniania się w OAZIE - Kraków :) PS - prowadzimy również kursy przedmałżeńskie i terapie dla par o długoletnim stażu ;)

Misia jest dla Johniego bardzo surowa i mały czasem obrywa. Raz nawet zęby Misi trafiły niebezpiecznie blisko oka – całe szczęście nic nieodwracalnie złego się nie stało. Tłumaczę Johniemu, że mógłby pokazać Misi, że nie da sobie uszu tarmosić, ale on przy niej ciągle jest „małym Johny'm”, który nie widzi, że dawno już urósł i jest silnym królikiem :)

Misia ostatnio skończyła rok. Od właścicieli dostaliśmy zdjęcia z jej urodzinowej imprezy. Bardzo się cieszymy i życzymy solenizantce dużo, dużo zdrowia.

 ...no i prosimy, żeby nie biła już Johniego... takie piękne urodziny dla niej przygotował :)

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

  


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane