O MNIE

Dodano: 05-04-2016

Ciąża u koszatniczek


Ciąża u koszaticzek trwa 3 miesiące. To niezwykle długo jak na małe gryzonie, gdzie zazwyczaj po 20-30 dniach ciąży pojawiają się na świecie liczne łyse, ślepe, bezbronne kluseczki. U kosiaków jest inaczej. Maluchy  jeszcze będąc w brzuchu u mamy porastają włosem, a ich oczy gotowe są do podziwiania otoczenia zaraz po przyjściu na świat. Małe koszatniczki po urodzeniu wyglądają jak miniaturki dorosłych. Mama jest im niezbędna jeszcze przez 2-3 tygodnie jako źródło pokarmu, jednak już kilka dni po urodzeniu próbują „dorosłego jedzenia”. W budzi mają już dobrze wykształcone ząbki. Biegają i skaczą. Jeszcze nieco chwiejnie i koślawo, ale z każdym dniem robią postępy.

Są urocze. Z tego powodu wielu właścicieli koszatniczek chce je mieć pod swoim dachem. Czasem bywa i tak, że ich przyjście na ten świat jest niespodzianką – kupione były dwie samiczki lub dwa samce, a nagle okazało się … że chyba jednak jest inaczej.

CO POWINNIŚMY WIEDZIEĆ O KOSIAKOWYCH CIĄŻACH?

- po pierwsze to, że rodzi się od kilku do kilkunastu maluchów (średnio 5-6). Trzeba zawczasu pomyśleć o dobrych domach dla nich – przecież wszystkich sobie nie zostawimy. Czasem jest to trudne zadanie. Trzeba pamiętać, że domów szuka wiele niechcianych koszatniczek. Czy na pewno chcemy, aby na świecie pojawiły się kolejne, skoro tak dużo nie może znaleźć swoich ludzi?

Zdj.1 - Maluchy urodzone w OAZIE - Kraków :)

- ciąża trwa długo – tak jak pisałam powyżej – 3 miesiące. W ostatnim miesiącu jest już ona dobrze widoczna. Brzuszek przyszłej mamy mocno się zaokrągla i raczej trudno mieć wątpliwości co do jej stanu. Wyjątek stanowią samice już na samym starcie mocno otłuszczone, gdzie mocne zaokrąglenie brzucha dostrzegane jest przez właścicieli dopiero w ostatnich dwóch tygodniach ciąży.

- kosiakowa mama pod koniec ciąży staje się nerwowa, buduje gniazdo, powiększają się jej sutki – po tych znakach możemy poznać, że zbliża się poród.

- sam poród może trwać nawet kilka godzin, zazwyczaj przebiega nocą. Po urodzeniu każdego malucha samica starannie go czyści, zjada też jego łożysko. Jak bardzo nie wydawałoby się nam to dziwne, jest to dla niej korzystne – jest ono bowiem bogate w składniki odżywcze.

W tym miejscu przypomina mi się pewien dowcip. Pozwolę sobie go przytoczyć:

”Weterynarz i ginekolog zamienili się na jeden dzień gabinetami – żeby sprawdzić jak wygląda praca tego drugiego. Każdy odebrał poród a na następny dzień wymieniają się doświadczeniami. Ginekolog powiedział:

- kolego, strasznie ciężki był ten poród, cielak wielki, krowa nie współpracowała, ogromnie musiałem się natrudzić, ale całe szczęście wszystko dobrze się skończyło.

Na to weterynarz:

- wiesz, u mnie poród to nawet gładko poszedł, nie musiałem się za bardzo namęczyć, ale wiesz jak niesłychanie trudno było mi namówić tą kobietę, żeby zjadła łożysko?!!!„

No więc właśnie. Nasze pacjentki zjadają łożysko dobrowolnie i jest to jak najbardziej prawidłowe i zalecane zachowanie.

- koszatniczka po porodzie jest bardzo opiekuńcza, grzeje maluchy, troskliwie się nimi zajmuje.  Kosiakowy tata też by chciał- niestety trzeba wysłać go na przymusowy dwudniowy urlop poza dom. Dlaczego? Wkrótce po porodzie pojawia się poporodowa rujka. Jeżeli samiec będzie w klatce koszatniczka ma dużą szansę zajść w kolejną ciążę. Jej organizm jest zmęczony dopiero co przebytą ciążą. Nie jest dla niej dobre, aby zaszła ona teraz w kolejną. Aby temu zapobiec pod koniec porodu, lub w ostatnich dniach ciąży zabieramy z klatki samca. Może do niej wrócić dopiero dwie doby po zakończonym porodzie.

Zdj.2 - Mama grzejąca maluchy.

Czy tata powinien wracać? Tak. Koszatniczki są bardzo rodzinne. Samiec tak samo jak samica opiekują się potomstwem, liżą, grzeją. Mama ma łatwiej, gdy towarzyszy jej ojciec dzieci. Może pójść spokojnie zjeść, pobiegać po klatce – on w tym czasie zajmie się maluchami. Nie zrobi im krzywdy – proszę się nie obawiać.

Co zrobić, gdy nie chcemy kolejnych ciąż?  Najlepiej wykastrować samca. Będą mogły żyć rodzinnie bez płodzenia kolejnych miotów i nadmiernego obciążania organizmu samicy.

- przez pierwsze osiem dni po porodzie maluchy nie są w stanie same utrzymać właściwej temperatury ciała. Należy zapewnić im spokój, aby mogły siedzieć pod brzuchami swoich rodziców i grzać się. Nie należy ich wtedy wyjmować z klatki i oddzielać od rodziców, aby się za bardzo nie wychłodziły.

- maluchy powinny przebywać przy rodzicach przez okres 6 tygodni. Później mogą iść do nowych domów. W tym okresie należy też oddzielić samice od samców, aby np. ojciec nie pokrył córki. Dojrzałość płciową samice koszatniczek osiągają zazwyczaj późno, bo około 6 miesiąca życia, zdarzają się jednak przypadki dużo wcześniejszych ciąż, dlatego należy zachować ostrożność.

Zdj.3 - Maluch gotowy na opuszczenie mamy i poszukiwanie nowego domu :)

 

PRZEBIEG CIĄŻY - CO POWINNO NAS NIEPOKOIĆ?

- krwawienie z pochwy.

- inne wypływy z pochwy – żółte (świadczą o ropnym zapaleniu), zielonkawe (tak mogą objawiać się procesy gnilne na terenie macicy)

- brak apetytu, posmutnienie zwierzęcia

- brak widocznych oznak porodu mimo upływu 3 miesięcy ciąży

- poród przeciągający się dłużej niż 6-7 godzin, samica chodzi, napina się, próbuje urodzić, a nic z tego nie wychodzi.

We wszystkich tych sytuacjach szybki kontakt z lekarzem weterynarii może uratować życie samicy! Nie zwlekajmy więc z szukaniem dla niej pomocy.

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane

Komentarze:

Ewelina Piaśnik (fb)  06-04-2016

U nas w klatcze czekamy by się przekonać, czy adoptowana koleżanka Figi i Perełki bedzie mamą czy też nie :)

Ania  06-04-2016

Ja miałam maluchy, właśnie z powodu wpadki, kupiliśmy dwie samiczki a później zrobiło się dodatkowo 7. Na razie samiec mieszka sam, ale jest bardzo smutny, wiec kastracja chyba rzeczywiście jest dobrym pomysłem.

Zuzia B.  10-04-2016

Ja też bym takie chciałaaaaaaaaaaaa, tylko właśnie - co potem zrobić z maluszkami ....

Koszara  28-02-2017

Zawsze porody moich koszy przebiegaly prawidlowo ale dzis musialam uspic młodą mame okocila 4 małe ale cos bylo nie tak cos wystawalo probowalam pomoc i lekko pociagnelam nic nie pomoglo zawiozlam szybko do lek stwierdzil wypadniecie pochwy i macicy mowil ze u gryzonia sie z tym nigdy nie spotkal mała się męczyła bo porod byl od wieczora dnia wczesniej kazalam uspic bo nic nie dalo sie zrobic :(((((((( moze nie potrzebnie probowalam jej pomoc ale to co wystawalo wygladalo jak glowa i szyja małej zdechlej koszy nie jak pochwa !!!