O MNIE

O autorce bloga

Lek. wet. Lidia Lewandowska

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków -
KIEROWNIK LECZNICY

 

Gdy byłam bardzo małą dziewczynką, panicznie bałam się psów. Pamiętam jak trzymając w rękach loda, zobaczyłam kiedyś takiego właśnie zbliżającego się w moim kierunku potwora. Schowałam się czym prędzej za tatą, przy okazji obsmarowując mu całe spodnie tym lodem. Wspomina to do dzisiaj :)

Pamiętam też, jak siedziałam kilka godzin na piętrowym łóżku i bałam się z niego zejść - bo na dole była ONA - wielka charcica. Uratowali mnie dopiero rodzice.

Takie były moje początki :)

W późniejszych latach w mojej pamięci widzę Azę - suczkę sąsiadów z góry - która zawsze zbiegała, aby się ze mną przywitać, gdy wracałam ze szkoły. Jej już się nie bałam. Przychodziły też do mnie koty sąsiadów i łasiły się, gdy szukałam kluczy do mieszkania. Posiadanie własnego zwierzęcia stało się moim marzeniem.

Namówiłam rodziców na mnóstwo zwierzaków. Mieliśmy w domu psa (najpierw spaniela Dina, później owczarka niemieckiego Chicę), kilkanaście papug falistych, kilkanaście myszoskoczków, chomików dżunkarskich, kilka chomików syryjskich, 4 świnki morskie. Mieliśmy też tymczasowo ślimaki winniczki i kurę... a raczej kurczaczka, którego przyniosłam do domu, bo ktoś go ofiarował jako prezent świąteczny nauczycielowi, a ten go nie chciał. 

Przez nasz dom przewinęło się kilka bezdomnych psów, które znajdowałam na ulicy i szukałam dla nich dobrych domów, kiedyś nawet znalazłam i przyniosłam fretkę.

Oj, mieli rodzice ze mną wesoło, mieli ... :)

Jeszcze w podstawówce zaczęłam chodzić do krakowskiego schroniska i pomagać, sprzątając psie boksy. Przez prawie całe liceum większość wolnego czasu spędzałam w terenie ucząc się szkolenia psów. Po skończeniu liceum opuściłam Kraków, aby pojechać na swoje wymarzone studia.

Medycynę Weterynaryjną ukończyłam w Warszawie w 2002r. Rozpoczęłam studia doktoranckie z tematu zaburzeń zachowania u psów, ponieważ temat psiego behawioru był mi nadal bardzo bliski. Wszystko zmienił jednak ...

mój królik o imieniu Gumiś.

Zamieszkał ze mną jeszcze na studiach i spowodował, że zakochałam się w królikach. Później, gdy zaczął chorować, okazało się , że niestety nie ma mi kto pomóc w kwestii jego leczenia. Moi znajomi lekarze zajmowali się psami i kotami, króliki nie mieściły się w programie studiów, wszystkim nam brakowało wiedzy na ich temat.

Zaczęłam się uczyć. Jedna księżka, druga, trzecia - ściągane z Anglii, Ameryki. Otwierały mi się szeroko oczy. Czyli można, da się... łapałam sie za głowę uświadamiając sobie, ile oni na ich temat wiedzą, jak je potrafią leczyć! Temat wciągnął mnie całkowicie. Później poszerzałam zakres zdobywanej wiedzy na inne małe ssaki -  świnki morskie, szynszyle, pieski preriowe, tchórzofretki, małe gryzonie (chomiki, myszy, szczury, myszoskoczki, koszatniczki, susły, wiewiórki), jeże - one również potrzebowały profesjonalnej pomocy.

W latach 2002-2006 założyłam i prowadziłam Przychodnię weterynaryjną OAZA (przy ul.Bellottiego 1/8 w Warszawie). W 2006r przychodnia ta nie była już w stanie pomieścić stale powiększającej się liczby pacjentów, dlatego w 2006 musieliśmy przenieść sie do większego lokalu.

W ten sposób w roku 2006 powstał Szpital zwierząt Egzotycznych OAZA, który na przestrzeni 4 lat (2006-2010) prowadziłam przy ul. Potockiej 4 w Warszawie (po moim wyjeździe do Krakowa przejęła go dr. Ola Maluta i nie mam już z nim nic wspólnego, nie jest to nasza filia - jak niektórzy sądzą).

W latach 2005-2007 odbyłam dwuletnie studia podyplomowe z interesującej mnie dziedziny. W 2007 roku z wynikiem bardzo dobrym zdałam egzamin państwowy i uzyskałam tytuł Specjalisty Chorób Zwierząt Futerkowych.

W 2009 roku wróciłam do swojego rodzinnego miasta, gdzie założyłam kolejną OAZĘ – Przychodnię weterynaryjną OAZA – Kraków. Decyzja ta nie była łatwa, spedziłam w Warszawie wiele lat. Jednak mój najstarszy synek miał właśnie zaczynać szkołę podstawową i trzeba było postanowić, jak dalej ma wyglądać nasze życie. Wróciliśmy do rodzinnego miasta.

Prywtanie jestem mamą trójki dzieci - bardzo energicznych 3 chłopców :)

Mieszka z nami obecnie suczka Fibi (z krakowskiego schroniska), świnka morska Kwiatuszek i Irokez (trafił do nas prosto ze śmietnika), kotka Gryzelda, kocuek Catcher, 6 myszoskoczków oraz szczurcia Daisy (przyniesiona do lecznicy do uśpienia z powodu świeżbu).

Co jeszcze mogę o sobie powiedzieć? Hm ... uwielbiam piec ciasteczka.

No i lubię pisać :) 

 

Pozdrawiam serdecznie, 

lek.wet. Lidia Lewandowska