O MNIE

Dodano: 27-04-2016

A tymczasem w nocy...


Bardzo intensywnie u nas ostatnio. Nie wiadomo w co ręce włożyć. Cały dzień biegamy między pacjentami, starając się każdemu pomóc. Teraz jest wieczór. Lecznica opustoszała. Oczyma wyobraźni widzę jednak nasz szpitalik. Kilka stworków tam zostało. I myślę, że jest tam teraz tak, jak w bajkach opisują. Pootwierały swoje klatki, siedzą na podłodze i rozmawiają o życiu:

- nie wiem co mi się stało z tą nogą – mówi Jeż Jurek. Zepsuła się. Nie dało się jej uratować. Miałem taką małą operację plastyczną, ucięli to co obumarło. Teraz jest troszkę inna, ale ładnie na niej chodzę. Widzicie? I pokazuje wszystkim innym pacjentom naszego szpitala jak zgrabnie na niej tupta, a one kiwają z aprobatą głowami.

- Dobrze, że już jesteś po zabiegu – mówi drugi Jurek – puchaty króliczek. Ja dopiero się szykuję. Z daleka jestem, dlatego tu mieszkam. Codziennie jestem karmiony i dostaję różne kroplówki, żeby nabrać sił. Czeka mnie duża operacja. Mam bardzo chore zęby i bez niej nie dam rady sam jeść.

Biedny Jurek – mówią inne zwierzątka. Jedz i wzmacniaj się. Dużo zdrowia Ci życzymy.

- Może i Jurek biedny – wtrącił się króliczek Maciek – ale ja byłem kiedyś jeszcze biedniejszy. Straszne czasy za mną. Źli ludzie zamknęli mnie w pudełku i wynieśli do piwnicy. Gdy mnie znaleziono, miałem zapalenie płuc, cały odparzony nosek, myślałem, że to już mój koniec. Trafiłem tu wtedy, wyleczyli mnie a następnie znaleźni wspaniały dom. Teraz jest mi dobrze. Kochają mnie i rozpieszczają, ale wiem co to jest ciężka choroba. Dasz radę Jurek!

- a co teraz tu robisz? – spytał Jurek Maćka. Coś się dzieje poważnego?

- Mam nadzieję, że nie – odparł Maciek, czyszcząc sobie przy tym starannie ucho – sprawdzają tylko czemu ostatnio kicham i mam katar. Niedługo wracam do swojego domku.

- Eh – westchnęła świnka morska Tołstoj – ja to tu jeszcze do końca przyszłego tygodnia posiedzę.

- A co Ci się stało? – spytały chórem zwierzątka

- Oczko mam chore – próbują je uratować. Cztery razy dziennie dostaję 5 różnych maści, każda co 10 minut. Na okrągło – maść taka, maść siaka. Jednak dzięki temu oczko już tak nie boli. Nawet Was lepiej wiedzę.

A Ty? Co tu robisz? – zapytały zwierzątka ślicznego prosiaczka morskiego, który trzymał się trochę z boku (bo to dopiero pierwsza noc w tym towarzystwie i jeszcze nie wiedział jak ma się zachować). Gdy spostrzegł, że wszystkie zwierzaki są przyjazne zaczął opowiadać. Mówił im o wszystkim co go boli i czego od nas oczekuje. 

I tak sobie tam siedzą. Śmieją się i rozrabiają do białego rana. A gdy przyjdę godzinę przed pracą, aby je nakarmić i podać im leki, one będą jak zwykle niezwykle zaspane i zdziwione moją obecnością. Każde grzecznie w swojej klateczce, jak gdyby nigdzie nie wychodziły. Ożywią się dopiero na dźwięk szykowanego śniadania. Te, które mogą same zjeść zabiorą się za jedzenie. Inne będą karmione. Później temperatura, badanie, leki – jak to w szpitalu.

I cały dzień będą udawały, że się nie znają. Bo prawdziwe życie toczy się tu w nocy. Jestem tego pewna ;)

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane

Komentarze:

Aneta  27-04-2016

Pani Lidio jest Pani cudowną osobą, oddaną swoim milusińskim pacjentom w 100%. Bajeczka jest urocza:)

Iwona Góral-Wojciechowska (fb)  28-04-2016

Moje zwierzaki pies i koty też sobie opowiadały swoje historie i nawzajem się sobą opiekowały. Kiedy odeszły długo bolało i płakało moje serce a pies tęsknił za kotem. Piękna opowieść i bardzo prawdziwa, pozdrawiamy Panią serdecznie, ja i Gryzak czyli Gryzelda

Maria Jureczek (fb)  28-04-2016

No i sie wzruszylam Panie Doktor. Co tam Shogunek sie nagadal u Was...

Beata Wójcik (fb)  28-04-2016

Powinna Pani może pomyśleć o napisaniu książki? Pozdrawiam.

Ewa  28-04-2016

Śliczne, bajkowe i ... prawdziwe. I pomyśleć że Lesiu też kilkanaście nocy spędził w tym szczęśliwym towarzystwie:):)

Izabela Trojan (fb)  28-04-2016

Pięknie napisane.Ma Pani Doktor zacięcie literackie.Ja również jestem za wydaniem książki,ale rozumiem,że czasu brakuje.

Ewa Szawul (fb)  28-04-2016

Koniecznie! :):) Bajka, której tłem byłaby klinika weterynaryjna - tego jeszcze nie było :)

Adriana  02-05-2016

Co za wrażliwość. Jestem pewna że Pani jest lekarzem z prawdziwego powołania.Ta dobroć dla zwierząt nie jest udawana, wynika z głębi. Jest wielu weterynarzy, wielu robi to tylko dla pieniędzy i jest to przykre, często obojętne jest im zdrowie zwierząt. Ciekawe czy gdy byli młodsi i marzyli o takiej pracy byli inni a czas ich zmienił tak że zapomnieli dlaczego zostali lekarzami.... Pani jest dobrym człowiekiem i dobrym lekarzem i to owocuje i w tym że zwierzątka są prawdziwie leczone i w tym że Pani jest cenionym lekarzem. Mam nadzieję że wszystkie zwierzaczki z bajeczki wyzdrowieją. Dobro wraca :)