O MNIE

Dodano: 25-10-2014

Chomiczek Stefan, co z odkurzaczem walczył ...


Czwartek zaczął się nietypowo. O 9.00 rano przyszła do mnie moja asystentka i powiedziała: „pani doktor, w poczekalni jest już szczurek na podcięcie siekaczy, szczurek na zmianę opatrunku i niezapisany pacjent ... chomik którego wciągnął odkurzacz.

12 lat leczę, ale jeszcze takiego przypadku nie miałam.

Zdj.1 - Stefan

W poczekalni stał niezwykle przejęty chłopczyk. Powiedział że chomik ma na imię Stefan. Zapytałam go, jak długo maluszek był w tym odkurzaczu. Chłopczyk odpowiedział drżącym głosem, że bardzo krótko – 30 może 40 sekund. Wyczuwając ogromne emocje małego opiekuna, nie pytałam nawet w jaki sposób chomik się tam znalazł. W wyobraźni rysowała mi się już walka, jaką stoczył, aby jak najszybciej wyciągnąć z niego tą okruszynkę.

Zabraliśmy chomika do naszego szpitala. Niestety obrażenia okazały się być poważne. Chomiczek miał rozerwany brzuch i połamaną w kilku miejscach tylną nóżkę. Trzeba było operować.

Chłopczyk przyjechał raz jeszcze, aby dowiedzieć się o stan chomiczka. Był przygotowany na wszystko. Na twarzy miał wypisane jak bardzo się o niego boi, jak się martwi, równocześnie jednak miał przy sobie pudełeczko. Wiedział, że mogłam powiedzieć, że chomiczka nie da się uratować. Brał pod uwagę i ten najgorszy scenariusz, że trzeba będzie go uśpić.

Czasem dojrzałość dzieci bardzo mnie zaskakuje i porusza. Mały człowiek i jego przyjaciel. Wie, że jest źle. Robi wszystko, aby pomóc. Równocześnie wie jednak, że nie wszystko da się zrobić, że czasem walkę przegrywamy.

Powiedziałam mu, że nie mogę dać gwarancji, ale zrobimy co w naszej mocy, aby uratować Stefana. Chłopczyk miał mokre oczy. Zapytał czy może go jeszcze zobaczyć. Powiedziałam że oczywiście i przyniosłam chomiczka. Młody właściciel otworzył klatkę i dał powąchać palec Stefankowi:

- widzisz – to ja powiedział.

Stefanek kuśtykając podszedł do palca.

Chłopczyk zaczął głaskać go po głowie i przemawiać do niego:

- Stefciu, trzymaj się, bardzo Cię kocham, bądź dzielny, wyśpij się dobrze przed zabiegiem.

Wychodząc powiedział jeszcze do mnie – przyjechaliśmy tu, bo słyszałem że jesteście dobrzy w leczeniu chomików ...

Stefan przeszedł operację – zszyłam my brzuszek, połamaną nóżkę musiałam amputować. W dniu zabiegu Stefan był słaby, więc pojechał ze mną na noc do domu. Opowiedziałam moim dzieciom o właścicielu Stefana. Mój najstarszy syn pomagał mi w opiece nad chomikiem. Wieczorem poprosił – powiedz temu chłopcu, że opiekowałem się jego chomikiem. Wyraźnie historia Stefana i jego właściciela wzruszyła również moje dzieci.

Następnego dnia chomik był jak nowo narodzony. Biegał na swoich trzech nóżkach, napił się, zjadł ze smakiem śniadanie. Wiedziałam już, że będzie to bardzo szczęśliwy dzień dla jego właściciela.

Chłopczyk przyszedł już godzinę przed umówioną wizytą. Radość była ogromna. Stefan pojechał z powrotem do domu.

Wiem, że chomik jest małym zwierzątkiem. Są osoby, które uważają, że nie jest nawet wart leczenia. Przykład Stefana i jego właściciela pokazuje, że przyjaźń z chomikiem potrafi być wielka.

Stefan pozostanie w mojej pamięci na zawsze.

Chomik, który stoczył walkę z odkurzaczem. I wygrał! :)

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane