O MNIE

Dodano: 06-01-2016

Króliczka Filipinka


Dziś będzie sentymentalnie :) Dostałam niedawno mailem kolejne zdjęcia Filipinki i Balborka – pary królików, które mieszkają na co dzień w Jaworznie, ale przyjeżdżają do nas regularnie na wizyty.

Właścicieli króliczków poznałam w Krakowie, zaraz po moim powrocie z Warszawy, pod koniec 2009r. Nie miałam jeszcze krakowskiej OAZY, przyjmowałam w gabinecie kolegi, który mi go grzecznościowo użyczał.

Na początku wizyty związane były ze stanem zdrowia królika Filipa – czarnego jak węgielek stworka, z chorymi ząbkami. Ponieważ miał też trochę innych problemów, spotykaliśmy się początkowo dość regularnie.

Pewnego dnia, gdy byłam w gabinecie, kolega przyniósł 4 króliczki do uśpienia. Pochodziły ze sklepu zoologicznego, którym on się opiekował. Trzy były rzeczywiście mocno chore, ale czwarty był dopiero w początkowej fazie choroby. Zabrałam go z tego kartonu. Była to mała czarna królicza dziewczynka. Wiedziałam, że dam radę ją wyleczyć, a później znaleźć jej dobry dom. Akurat tego dnia byli u mnie Państwo z Filipem. Pokazałam właścicielom Filipa czarną kuleczką, mówiąc że jak wyzdrowieje to będę szukać dla niej domu.  Ogólnie jednak tematem dnia było leczenie Filipa i nie wiązałam z tą prezentacją większych nadziei.

Zdj.1 - mój niespełna 3 letni wówczas synek, pilnujący inne (królicze) dziecko, aby nie spadło z kanapy :) 

Malutka była chwilę u mnie w domu, a później pojechała ze mną do Warszawy, do mojej poprzedniej lecznicy (Szpitala Zwierząt Egzotycznych – OAZA). Została tam z  instrukcjami odnośnie dalszego leczenia. Myślałam, że nowy dom znajdziemy dla niej gdzieś w stolicy. Nie takie jednak plany miał los. Ledwo wróciłam do Krakowa, odebrałam telefon od właścicieli Filipa, że zdecydowali się adoptować króliczkę. Powiedziałam, że właśnie wywiozłam ją 300km stąd, ale … jak będę tam kolejny raz, to ją z powrotem przywiozę. Tym sposobem dziewczynka wróciła po dwóch tygodniach do Krakowa. Była już zdrowa i gotowa na rozpoczęcie nowego życia.

Poznała się z Filipem i dostała swoje nowe imię – Filipinka. Stanowiły w miarę zgrany duet, choć z tego co pamiętam, Filipinka lubiła dominować naszego Filipka.

Zdj.2 - Filip i Filipinka :)

Niestety nadszedł kiedyś ten dzień, gdy Filipek zmarł. Filipinka została sama. Trwało to przez jakiś czas, do momentu, gdy w krakowskiej OAZIE nie pojawił się mały króliczek, szukający swojego miejsca na świecie. Zaproponowałam go właścicielom Filipinki, a oni znów wykazali się wielkim sercem i przygarnęli malucha.

Zdj.3 - Balborek

Wkrótce okazało się, że niezłe z niego ziółko. Malutki ciałkiem, ale całkiem uparty i zdecydowany z niego osobnik. Role się odwróciły i  tym razem w związku rządzi Balborek. No cóż – jakaś sprawiedliwość na tym świcie musi być.

Balborek i Filipinka mieszkają razem już od kilku lat i jest im dobrze. Mają wspaniały dom i kochających właścicieli. Maluchy są zdrowe, przyjeżdżają do nas na kontrole, szczepienia.  Mieszkają daleko, ale czasem napiszą list i załączą zdjęcia.

PS – a właścicielka Filipinki i Balborka robi najpyszniejsze ciasteczkowe orzeszki na świecie.  Z kruchą skorupką i masą orzechową w środku. Dostałyśmy – jadłyśmy – byłyśmy nimi zachwycone. Mam już przepis i też je robię. W moim kuchennym  notesie widnieją pod nazwą „Ciasteczka wg. przepisu właścicielki Filipinki” :)

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm 

 

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane