O MNIE

Dodano: 08-10-2014

Z cyklu - weterynarze też płaczą...


Stefana nie udało mi się uratować.

Nie tym razem...

Poznałam go, gdy przyjechał do mnie kiedyś z ropniem. Usunęliśmy chore zęby, długo leczyliśmy stan zapalny kości zębodołu. Kość przestała ropieć, dziąsło się zarosło, Stefan znów poczuł się świetnie. Wrócił do pełni życia.

Dawno się nie widzieliśmy. Przyjechał nagle, w sobotę, niedługo przed zamknięciem przychodni. Żołądek znacznie powiększony, ból w oczach – od razu było wiadomo, że sprawa jest poważna. Rentgen potwierdził tylko moje złe przypuszczenia. Stefan dostał wszystkie leki i pojechał ze mną na noc do domu. Nie wiedziałam co przyniosą najbliższe godziny – czy uda się przesunąć blokadę w jelitach, czy trzeba będzie operować.

I tak sobie leżeliśmy, ja po ciężkim dniu pracy i Stefan z niepokojąco ciągle dużym żołądkiem. Leżał spokojnie – leki przeciwbólowe działały, ale żołądek nie malał. O 4 rano wiedziałam już, że nic z tego nie będzie, że nie ma już na co czekać. Razem ze Stefanem wróciliśmy do lecznicy.

Operacja zaczęła się o piątej i trwała prawie trzy godziny. Okazało się, że Stefan ma dwa miejsca na żołądku owrzodziałe, gdzie śluzówka była już na granicy pęknięcia. Trzeba było ten fragment żołądka usunąć. Niedrożność miała miejsce na terenie dwunastnicy. Ciało obce utknęło w niej, doprowadzając do martwicy jej ściany. Ten fragment dwunastnicy również musiałam chirurgicznie wyciąć. To wszystko przedłużało i tak zazwyczaj długą operację.

Niedrożność przewodu pokarmowego u królików najczęściej powodują fitobezoary – czyli kule włosowe zmieszane z jedzeniem, które formują się w żołądku/jelitach i prowadzą do całkowitego bądź częściowego zatkania.

U Stefana było inaczej – przyczyną jego śmierci była cząstka pokarmu – wyglądała jak połówka migdała lub fragment czegoś suszonego, co czasem można znaleźć w mieszankach dla królików. Pech chciał, że nie pogryzł tego starannie i połknął w całości.

Narkoza wziewna czyni cuda, nie zawsze jednak jest w stanie pomóc. Czasem stan kliniczny zwierzątka jest tak zły, że każde znieczulenie jest ogromnym obciążeniem. Stefan w trakcie zabiegu był dwa razy reanimowany, dwukrotnie zatrzymała się akcja serca. Za każdym razem udawało mi się jednak przywrócić go z powrotem do życia.

Zdj.1 - Stefan po operacji.

Po operacji siedzieliśmy sobie razem, w pustej i cichej lecznicy. Była niedziela. Stefan spał cichutko, serduszko pracowało miarowo, oddech był spokojny.

Niestety króliczek nie obudził się w pełni po zabiegu i po kilku godzinach mimo wszelkiej pomocy medycznej jakiej mogłam mu udzielić, zmarł.

Siedziałam jeszcze obok niego z pół godziny, zanim zebrałam w sobie tyle sił, aby wstać, schować to małe ciałko do chłodni i wyjść z lecznicy.

Wcześniej rozejrzałam się tylko po sali chirurgicznej. Wszędzie leżały igły, gaziki, strzykawki, otwarte ampułki z lekami. Krajobraz po bitwie, bitwie o życie Stefana. Pomyślałam, że następnego dnia przyjdę wcześniej do pracy i wszystko posprzątam. Tego dnia nie miałam już na nic sił.

Była podobno piękna pogoda, ale ja tego nie pamiętam. Rodzina zjadła obiad beze mnie. Wróciłam do domu, położyłam się spać. 

Ciągle Państwu powtarzam, że nie mamy wpływu na wszystko co się dzieje, że z pewnymi faktami trzeba się po prostu pogodzić. Wiem jak ciężko jest się Państwu rozstać ze swoimi ukochanymi zwierzakami, gdy nadchodzi TA chwila. Jak ciężko pogodzić się ze stratą. Tego dnia sama nie mogłam się pogodzić z tym, co się stało.

Żegnaj kochany Stefanku, o miękkim brązowym futerku. Kicaj tam, gdzie nic już nie boli.

Do zobaczenia kiedyś!

 

Autor: lek.wet.Lidia Lewandowska,

Specjalista Chorób Zwierząt Futerkowych

Przychodnia weterynaryjna OAZA - Kraków,

Ul.Zamoyskiego 86, 30-523 Kraków

kontakt: lidialew@poczta.fm 

 


Dodaj komentarz:


* - pola wymagane

Komentarze:

waldi  15-02-2017

Ech ciężko sie czyta o śmierci Przyjaciela teraz wiem to bo straciłem sam Blekunie Króliczkę ukochaną już 4miesiące mineły a tak jak by to było wczoraj Płacze się czasem mimo woli nic nie jest takie samo po śmierci wiem moze spotkam kiedyś podobnego ojejku ???? strasznie mi przykro, każdego z nas to niestety prędzej czy później spotyka te małe istotki żyją zdecydowanie za krótko a dają tyle radości i potrafią tak czytać oczami ludzką duszę jak by ją dobrze znały jak nikt.Pozdrawiam